Adrian Raszka: Wygrane z Zawiszą zawsze świetnie smakowały

W najbliższą sobotę w ramach inauguracyjnej kolejki IV ligi Zawisza Bydgoszcz podejmie Chemika Moderatora. Z tej okazji powspominaliśmy derbowe konfrontacje z jednym z najbardziej zasłużonych piłkarzy naszego klubu – Adrianem Raszką.

Wiele lat temu legendarny trener Liverpoolu – Bill Shankly przed derbowym pojedynkiem z Evertonem podszedł do jednego z szatniarzy i wręczył mu papier toaletowy, mówiąc przy tym: “Daj im to, jak przyjadą, będą tego potrzebowali.” Oczywiście do derbów Mersyside konfrontacjom Zawiszy i Chemika tak daleko jak z Bydgoszczy do Liverpoolu, ale zdecydowanie jednej kwestii nie zaprzeczy nikt – derby to derby.

Takie bitwy o miano najlepszej drużyny w mieście są szczególnie istotne dla wychowanków poszczególnych drużyn. Wspomniany Liverpool miał na przykład Stevena Gerrarda. Dla klubu z Glinek taką postacią, która bezdyskusyjnie kojarzy się z zespołem i smakiem derbów, jest obecny trener naszej akademii Adrian Raszka.

Były obrońca grał w pierwszym zespole przez jedenaście sezonów, podczas których rozegrał 209 spotkań ligowych i aż 23 razy wpisał się na listę strzelców. Popularny “Rasia” jest jednym z najbardziej zasłużonych piłkarzy klubu i wraz z Chemikiem przeżywał lepsze i gorsze momenty. Czym dla piłkarza, który zostawił dla danego klubu tyle serca, są pojedynki z Zawiszą?

- Mecze derbowe to faktycznie coś wyjątkowego. Teraz gdy o tym myślę, to żałuję, że zakończyłem już karierę, bo bardzo chciałbym wziąć w takim spotkaniu udział. Meczom Chemika z Zawiszą zawsze towarzyszyło większe napięcie - mówi Raszka.

Oprócz emocji mecze z lokalnym rywalem to dla piłkarzy ogromny stres. Wiadomo, że w sporcie sfera mentalna jest niezwykle istotna i trudno bez tego o dobrą grę.

- Faktycznie ta psychika jest bardzo ważna i nie mówię tu tylko o derbach. Zawsze, gdy dobrze się wejdzie w mecz, to zawodnik się lepiej czuje. W przypadku, kiedy popełni się jakiś błąd, to człowiek zaczyna od razu bardziej się denerwować i dotyczy to każdego meczu, jednakże na pewno derbom towarzyszy większe ciśnienie. Na trybuny przychodzi więcej kibiców i piłkarze zawsze chcą pokazać, kto rządzi w mieście. - ocenia 38-latek.

Kolejną istotną kwestią, poza odpowiednim przygotowaniem mentalnym, jest z pewnością doświadczenie. Atmosfera, która towarzyszy takim spotkaniom, zaciętość na boisku, walka o każdy centymetr murawy. Są to sytuacje, do których piłkarz może przywyknąć tylko w przypadku rozegrania większej liczby meczów o taką stawkę. Zawodnikowi ogranemu łatwiej jest się skupić na wykonaniu swoich obowiązków na boisku niż juniorowi.

- Gdy człowiek jest bardziej doświadczony, to zaczyna rozumieć, że ten jeden mecz nie znaczy wcale aż tak dużo. Zaczyna się rozumieć, że lepiej jest być na koniec sezonu wyżej w tabeli niż wygrać ten pojedynczy mecz. Oczywiście wciąż trudno jest nabrać dystansu do derbów, ale na pewno, gdy jest się bardziej ogranym, to łatwiej jest myśleć o celu końcowym - komentuje były defensor Chemika.

W ubiegłym sezonie Chemik Moderator wysoko przegrał w derbowym pojedynku z Zawiszą. Mimo porażki ekipa z Glinek wcale nie prezentowała się gorzej od swoich przeciwników, ale ostatecznie przegrała aż czterema bramkami. Co według Raszki mogło być przyczyną tak wysokiej przegranej?

- Jeśli ktoś był na tym meczu i oglądał pierwszą połowę, to na pewno powiedziałby, że Chemik ten mecz wygra. Ostatecznie skończyło się tak, jak się skończyło i trudno jest znaleźć konkretną przyczynę. Piłka to czasami dziwny sport. Teraz gdy jestem trenerem grup młodzieżowych, widzę to, jak na dłoni. Młodzi piłkarze teoretycznie mają się bawić grą, a jednak wszyscy skupiają się wyniku i powoduje to, zarówno u młodych piłkarzy, jak i u seniorów dodatkowy stres, który nie zawsze pozwala pokazać umiejętności.

Z tym stresem sam Raszka radził sobie jednak bardzo dobrze. Wystarczy cofnąć się pamięcią do sezonów 2006/2007 i 2007/2008, gdy chemicy również mierzyli się z Zawiszą. Wtedy w dwóch meczach Raszka strzelił dwie zwycięskie bramki dla Chemika. Najpierw zachował zimną krew przy wykonywaniu rzutu karnego. Kilka miesięcy później umieścił piłkę w siatce, po uderzeniu z rzutu wolnego z połowy boiska. Oba mecze chemicy wygrali 1:0.

- Zdobycie bramki z połowy boiska nie zdarza się często, więc chyba to spotkanie zapamiętałem najbardziej. Był to mecz na Słowiańskiej. Może i bramka była trochę przypadkowa, może bramkarza oślepiło słońce, ale jednak takie trafienie warto zapamiętać. Każdy triumf z Zawiszą świetnie smakował, dla mnie jako chłopaka, który zaczął grać w Chemiku w wieku piętnastu lat – wspomina zasłużony obrońca.

Derby poza emocjami na boisku i rywalizacją kibiców kojarzą się również z ostrą grą na pograniczu faulu. Nierzadko piłkarze nie szanują swoich kości, a sędziowie przy takich konfrontacjach mają sporo pracy. Oczywiście trudno jest porównywać derby Bydgoszczy do derbów pomiędzy europejskimi potęgami. W bydgoskich klubach grają zawodnicy, którzy w dużej większości są związani z miastem i znają się nawzajem. Można zastanawiać się, czy taki stan rzeczy wpływa na to, że tej złej krwi jest mniej, czy też na to, że zawodnicy grają jeszcze agresywniej.

- Mieszkamy w Bydgoszczy i większość chłopaków, z którymi grałem w derbach, znałem. Dzięki temu tej złej krwi nie było za dużo, choć czasem przez tę całą otoczkę robiło się nieco ostrzej, Po meczu i tak zawsze przybijaliśmy sobie piątki i wszystko było w porządku - ocenia obecny trener akademii Chemika.

Najbliższe spotkanie pomiędzy obiema drużynami rozpocznie tegoroczne zmagania ligowe. Jak to zwykle bywa na początkowym etapie sezonu, trudno jest wskazać faworyta, a w obu drużynach wciąż jest sporo niewiadomych.

-  Jestem związany z Chemikiem i moje serce bije dla tego klubu, więc liczę, że to Chemik wygra. To jest mój klub i mam nadzieję, że trzy punkty pojadą na Glinki. Gdybym miał wejść przed tym meczem do szatni, to na pewno powiedziałbym chłopakom, że najważniejsza jest walka o każdy centymetr murawy, o każdą piłkę. Może i w derbach często sama jakość piłkarska nie jest na najwyższym poziomie, ale chłopaki, aby wygrać, muszą zostawić na boisku serducho. - kończy Raszka.

Sobotnie spotkanie odbędzie się na stadionie przy ulicy Gdańskiej. Początek meczu o 19:46.

Autor: Mikołaj Wiśniowski