Damian Rysiewski: Od początku myślałem, żeby wrócić do Chemika

Damian Rysiewski wrócił do Chemika Moderatora. Porozmawialiśmy z nim o powodach decyzji, ostatnim sezonie, a także o latach spędzonych na Glinkach.

- Po dwóch latach wracasz do Chemika. Dlaczego zdecydowałeś się odejść z KP Starogard Gdański i ponownie pojawiłeś się na Glinkach?
- Złożyło się na to kilka aspektów. W Starogardzie doszło do zmian w kadrze i odszedł trener. Wspólnie z klubem stwierdziliśmy, że podamy sobie ręce i rozstaniemy się w zgodzie. A Chemik? Wiadomo, jestem wychowankiem i pierwsza moja myśl od razu była taka, żeby wrócić do Chemika.

- W poprzednim sezonie twój dotychczasowy klub rywalizował z Chemikiem w III lidze. Dwa razy wysoko wygraliście. Czego twoim zdaniem zabrakło naszej drużynie, aby się utrzymać?
- Trudno powiedzieć. Na pewno III liga idzie moim zdaniem w kierunku tak naprawdę zawodowym. Gra w niej wielu zawodników z przeszłością w ekstraklasie czy I lidze i poziom jest naprawdę wysoki. Myślę, że Chemikowi zabrakło skuteczności. Byłem na kilku meczach i widziałem, że drużyna była lepsza, ale brakowało wykończenia pod bramką. Do tego dochodziły głupie błędy w obronie, a w III lidze jest to już bardzo kosztowne.

- W poprzednim sezonie byłeś podstawowym zawodnikiem KP Starogard. To chyba były udane dla ciebie rozgrywki.
- Nie mogę narzekać, bo praktycznie w każdym meczu, gdy byłem zdrowy, to grałem. Bramki udało mi się zdobyć nawet dwie, co może nie jest wynikiem rzucającym na kolana, ale jak na mnie to i tak nieźle.

- Kiedyś strzeliłeś sześć goli w jednej rundzie.
- Ale to dawno.... (śmiech)

- W rundzie jesiennej sezonu 2009/2010. Jak w ogóle wspominasz tamte występy w Chemiku, a także drugi okres spędzony w klubie, w latach 2014-2017.
- W seniorach zaczynałem, jak miałem 16 lat. To był przeskok i coś wyjątkowego dla młodego chłopaka. Świetny czas. Podobnie drugi epizod. Byliśmy w okręgówce, gdy przychodził i można było dopisać sobie awans do IV ligi, a później do III. Na koniec niestety nie udało się utrzymać, a mnie wyłączyło złamanie oczodołu i nosa. Mecz, w którym odniosłem kontuzję był moim ostatnim w Chemiku. Teraz ten bilans poprawię i myślę, że drugi powrót do klubu będzie już moim ostatnim.