Dawid Janicki wraca do zdrowia. Zagrał z Szubinianką

Dawid Janicki jest już do dyspozycji trenera Piotra Gruszki. Nasz najlepszy snajper z dwóch ostatnich sezonów wrócił do gry w spotkaniu pucharowym z Szubinianką.

Janicki był kontuzjowany od początku maja. Wówczas ucierpiał w starciu z bramkarzem Lidera Włocławek. Jego szarża pozwoliła zdobyć bramkę z rzutu karnego na wagę zwycięstwa, ale Janickiego kosztowała kilka miesięcy przerwy. W ostatnim tygodniu napastnik wrócił do pełnego treningu. - Coś się w końcu ruszyło. Wcześniej męczyłem się z dolegliwością pozabiegową i aż złość człowieka brała - wyjaśnia 30-latek.

W meczu z Szubinianką Janicki wszedł na ostatni kwadrans. Niedługo powinien być do dyspozycji trenera w większym wymiarze czasowym. - To kwestia raczej nie dni, ale dwóch, może trzech tygodni - tłumaczy.

Środowy mecz był dla Janickiego wyjątkowy nie tylko z powodu powrotu na boisko, ale też z uwagi na rywala. Zawodnik pochodzi z Szubina i właśnie tam spędził znaczną część swojej kariery. - Zawsze w takich sytuacjach jest sentyment. Wracam i widzę, jak to teraz wygląda, a jak było kiedyś - mówi Janicki.

Napastnik mógł wpisać się na listę strzelców krótko po wejściu na boisko. W bardzo dobrej sytuacji uderzył jednak nad bramką. - Trochę jeszcze  brakuje treningów i czucia piłki - wyjaśnia z uśmiechem, po czym uspokaja. - Za chwilę będę kończył takie okazje.

Janicki występuje w Chemiku od dwóch lat.  W tym czasie zagrał w 50 meczach ligowych, w których strzelił 26 goli.