Jedenastka z Damianem Rysiewskim

W naszym cyklu "Jedenastka" piłkarze Chemika odpowiadają na 11 pytań ankiety. Jako drugi przepytany został Damian Rysiewski. Kto był jego ulubionym partnerem w środku pola? Gdzie strzelił swoją najładniejszą bramkę? I dlaczego bał się pierwszego obozu po przyjściu do Chemika?

1. Gdy pierwszy raz wszedłem do szatni Chemika… czyli zespołu w kategorii młodzik, to głównie czułem przerażenie. Bardzo to przeżywałem. Było to 20 lat temu i tamten okres, dla mnie, młodego chłopaka, wchodzącego w nowe otoczenie, do drużyny, która w tamtym składzie grała ze sobą od ok. dwóch lat, wiązał się też z dużą niepewnością i to, w jaki sposób zostanę przyjęty. Dodatkowo nie pomagała mi myśl, że zaledwie po trzech dniach pobytu w klubie mieliśmy jechać na obóz przygotowawczy do Kruszwicy. Jak się później okazało podczas przygotowań, których naprawdę się bałem, z wszystkimi złapałem dobry kontakt i szybko zaklimatyzowałem się w drużynie.

Kiedy później, mając 16 lat, wchodziłem do seniorskiej szatni Chemika, czułem już tylko radość, że w tym wieku mogę być częścią pierwszego zespołu.

2. Partner z drużyny Chemika, z którym na boisku rozumieliśmy się bez słów, to… trudno mi wskazać jednego. Bardzo dobrze współpracowało mi się z Jarkiem Jaworskim, z którym razem przechodziliśmy przez kolejne szczeble w Chemiku, aż do gry w seniorach. Znaliśmy swoje mocne i słabe strony, dzięki czemu mogliśmy się uzupełniać. Myślę też, że dobrze wyglądała moja współpraca z Pawłem Olszewskim oraz obecnie z kapitanem Szymonem Maziarzem.

3. Mecz w barwach Chemika, który szczególnie zapamiętałem… rozegraliśmy w sezonie 2016/2017 roku w Szczecinie ze Świtem Skolwin (1:1), gdy Chemik grał w trzeciej lidze. Niestety, nie wspominam go najlepiej, bo w 90 minucie zostałem kopnięty w twarz przez jednego z piłkarzy Świtu, co skończyło się dla mnie złamaniem nosa i pęknięciem kości oczodołu. Tamten mecz był pod koniec kwietnia, a ja nie zagrałem już do końca sezonu. Dzień później odbywały się chrzciny mojej siostrzenicy, podczas których miałem być ojcem chrzestnym. Przez kontuję niestety nie mogłem tego doświadczyć.

Dobrze pamiętam też inauguracyjne spotkanie IV ligi sezonu 2009/2010. Graliśmy z Unią w Solcu Kujawskim, z którego pochodzę. Wygraliśmy 1:0, po tym, jak zdobyłem swoją chyba najładniejszą bramkę w karierze, z 35 metrów, na ok. 10 minut przed końcem i wagę trzech punktów. Na mecz przyszła moja rodzina, przyjaciele i wielu znajomych i mimo że byli oni z Solca, przez 90 minut kibicowali Chemikowi. To było bardzo miłe uczucie. Swoją drogą, tamte rozgrywki należały do jednych z najlepszych w moim wykonaniu, jeśli chodzi o występy w Chemiku.

4. Mój obecny numer na koszulce… to „8”, chociaż w Chemiku zaczynałem z „16”. Tak też się zdarzyło, że z tymi dwoma numerami grałem w większości klubów, ale nie przywiązuję do tego większej wagi.

5. W tym sezonie z Chemikiem chciałbym… wygrywać każdy kolejny mecz i na koniec sezonu zająć jak najwyższe miejsce w tabeli. Indywidualnie chciałbym dołożyć kilka asyst i goli.

6. Przed każdym meczem zawsze… nie mam konkretnego rytuału, wolę luźne podejście, czyli takie, jakie mamy w szatni, gdy żartujemy, z muzyką w tle. Pełna koncentracja zaczyna się zaraz po wyjściu na rozgrzewkę.

7. Po meczu najczęściej… wracam do domu, do narzeczonej, choć to, w jakim nastroju, zależy od wyniku. Często po meczach dzwonię do taty lub on do mnie. Jeżeli tylko może, jest obecny na trybunach, śledzi wyniki, a podczas naszych rozmów wymieniamy się uwagami na temat danego meczu.

8. Trudniej gra mi się, kiedy… murawa nie jest w najlepszym stanie, co przy naszym stylu gry ma duże znaczenie. Niestety, w IV lidze nie wszędzie jeszcze możemy liczyć na dobry stan płyty, choć i tak wygląda to dużo lepiej, niż jeszcze 3-4 lata temu. Przez ten czas większość klubów poprawiła infrastrukturę.

9. Najlepszy mecz w życiu rozegrałem… trudno powiedzieć, kiedy to mogło być, choć myślę, że kilka dobrych już miałem okazję. Mam nadzieję, że w barwach Chemika rozegram jeszcze wiele spotkań na wysokim poziomie.

10. W piłce nożnej najbardziej denerwuje mnie… kiedy przegrywamy, a jeszcze bardziej, gdy przegrywamy, mając w meczu wyraźną przewagę i nie wykorzystujemy sytuacji do strzelenia bramek. I podobnie, jak to, gdy mówimy o błędach, których musimy się wystrzegać, a popełniamy je już w następnej akcji albo w kolejnym meczu.

11. Do tej pory za swój największy sportowy sukces uważam… awans z Chojniczanką Chojnice do I ligi oraz występy w młodzieżowej reprezentacji Polski.