Passa Mieszka to już historia. Chemicy wygrywają w Gnieźnie!

Zimne i deszczowe popołudnie w Gnieźnie dostarczyło nie lada emocji. Co ważne dla bydgoskiego Chemika - dostarczyło też trzech niezwykle cennych punktów. Piłkarze z Glinek wygrali z miejscowym Mieszkiem, kończąc jego imponującą serię meczów ligowych bez porażki na własnym stadionie.

Trener Piotr Gruszka zdecydował się na zmiany w składzie. Mecz w podstawowej jedenastce zaczął Wiktor Osiński, który w środku pola zajął pozycję Szymona Maziarza. Ten za to został przesunięty do przodu, a dotychczasowy skrzydłowy - Piotr Siekirka był najbardziej wysunięty graczem w ofensywie.

Pierwsze minuty należały do piłkarzy Mieszka, którzy zagrozili bramce Szymona Więckowicza strzałem głową. Później jednak chemicy radzili sobie coraz lepiej. Aktywny na prawym skrzydle był Maciej Kot. Ataki bydgoszczan nie przekładały się co prawda na okazje bramkowe, ale też w polu karnym bydgoszczan brakowało zagrożenia. Dopiero w końcówce I połowy miejscowi ponownie ruszyli do ofensywy, ale podobnie jak na początku - bez efektów.

Zdecydowanie ciekawsza była II połowa meczu. Zaczęło się od groźnego strzału na bramkę Chemika, który pewnie wybronił dobrze dysponowany tego dnia Więckowicz. Chemicy odpowiedzieli kontrą, ale Piotr Siekirka nie zdołał opanować piłki dogranej w pole karne. Kilka minut później ten sam zawodnik groźnie uderzył na bramkę Mieszka, ale piłka odbiła się od jednego z obrońców i wyszła na rzut rożny.

Sobotnie popołudnie w Gnieźnie było zimne i deszczowe, ale kolejne minuty mogły rozgrzać zebranych na stadionie przy ul. Strumykowej. Ostatnie pół godziny gospodarze grali w osłabieniu, po tym jak za dwie żółte kartki boisko musiał opuścić Damian Pawlak. Chemicy szybko to wykorzystali i w 67. minucie rozegrali akcję decydującą o losach meczu. Ofensywne trio Maziarz-Kot-Siekirka wymieniło kilka podań, ten ostatni mocno zagrał przed bramkę Mieszka, a czekającemu tam Wojciechowi Mielcarkowi nie pozostało nic innego jak umieścił piłkę w siatce.

Gol sprawił, że mecz stał się jeszcze ciekawszy. Chemicy nie rezygnowali z ataków i próbowali podwyższyć prowadzenia. Niewiele zabrakło, a pomogliby im w tym piłkarze Mieszka. Obrońca gospodarzy podał w kierunku bramki, ale nie spostrzegł, że nie ma w niej... bramkarza. Wiktor Beśka w ostatniej chwili zdołał wybić piłkę zmierzającą do siatki. Dobrą okazję miał też Maziarz, ale piłka po jego uderzeniu powędrowała wysoko nad bramką.

Po drugiej stronie boiska największe zagrożenie tworzył kapitan Mieszka Adam Konieczny. To on groźnie uderzył z rzutu wolnego (tuż obok bramki) oraz próbował zaskoczyć Więckowicza strzałem z bliskiej odległości (uderzenie zablokował Czajka). Gnieźnianie do końca próbowali wyrównać, ale tego dnia nie znaleźli sposobu na szczelny blok defensywny chemików.

Dla piłkarzy z Gniezna była to pierwsza ligowa porażka na własnym boisku od ponad 1000 dni. Dzięki zwycięstwu podopieczni Piotra Gruszki awansowali na 15. pozycję w tabeli, wyprzedzając Gwardię Koszalin. Teoretycznie są więc poza strefą spadkową, ale ponieważ ostatnie miejsce w II lidze zajmuje obecnie Gryf Wejherowo, to ta lokata również nie gwarantuje utrzymania.

W następny weekend bydgoszczanie podejmą KP Starogard. Początek sobotniego meczu na Glinkach o godz. 16.

23. kolejka III ligi
MIESZKO GNIEZNO - CHEMIK MODERATOR BYDGOSZCZ 0:1 (0:0)

bramka: Wojciech Mielcarek 67'

Chemik Moderator: Więckowicz - Włosiński, Adamenko, Czajka, Chojnacki - Śmietanko, Osiński - Kot (70' Kawałek) Maziarz, Mielcarek (80' Kacprzak) - Siekirka.