Piotr Gruszka: Młodzi zawodnicy z każdym meczem grali lepiej i pewniej

Trener i dyrektor akademii Piotr Gruszka o roku zdominowanym przez pandemię COVID-19, podsumowaniu pierwszej rundy sezonu 2020/2021 oraz celach na nowy rok.

- Przez pandemię COVID-19 pierwszy i drugi mecz o stawkę w tym roku, czyli spotkanie w Okręgowym Pucharze Polski w marcu i inaugurację ligi w sezonie 2020/2021 w sierpniu, dzieliło pięć miesięcy. Jaki był to okres?
Piotr Gruszka:
Najdziwniejszy w mojej dotychczasowej przygodzie z piłką. Wiosna była trudna dla wszystkich: sztabu trenerskiego, piłkarzy pierwszego zespołu i młodych zawodników naszej akademii. Nie jest łatwo zaplanować przygotowania, gdy nie można trenować i przez długi czas nie było wiadomo, kiedy to się zmieni, nie wspominając o grze w lidze.

Co prawda zawodnikom z akademii staraliśmy się zorganizować zajęcia zastępcze i zachęcaliśmy ich, poprzez nagrywane przez nas i później publikowane filmy z ćwiczeniami, żeby, na tyle ile to możliwe, trenowali w domowych warunkach. Dopiero później, gdy umożliwiono prowadzenie zajęć, najpierw w małych grupach, a następnie całymi drużynami, wróciliśmy do treningowej normalności. Na tą meczową musieliśmy czekać dłużej.

- Za nami jesień sezonu 2020/2021. Co było w niej na plus?
- Była to dla nas dobra runda, w niektórych spotkaniach nawet bardzo. Cieszy mnie, że to nad czym pracowaliśmy podczas treningów, przenieśliśmy na ligę: w większości meczów byliśmy stroną przeważającą, graliśmy atakiem pozycyjnym, górowaliśmy w aspektach taktycznych, stwarzaliśmy okazje.

- Nad czym więc należy popracować?
- Inną sprawą jest wykorzystywanie stworzonych sytuacji. Podobnie jak w zeszłym sezonie czasami brakowało nam skuteczności. Nie boję się jednak o to. W ataku mamy Gabriela Pieczyńskiego i Grzegorza Adamskiego. Obaj są młodzi, ale mają duże umiejętności. Po odpowiednim przepracowaniu okresu przygotowawczego, na wiosnę z pewnością jeszcze bardziej je zaprezentują. Czas gra na ich korzyść.

Niestety przydarzyły się nam mecze, w których straciliśmy punkty, na co nie powinniśmy sobie pozwolić. Z Zawiszą i Unią Gniewkowo po dwa oczka i to w ostatnich akcjach meczów (remisy po 2:2) oraz punkt przez gola strzelonego nam w końcówce przez Chełminiankę (1:2). Gdyby nie to w tabeli mielibyśmy pięć punktów więcej i wyższą pozycję.

- Wracając do tematu młodych zawodników. W zeszłym sezonie Chemik zwyciężył w prowadzonej przez PZPN klasyfikacji Pro Junior System w rozgrywkach IV ligi kujawsko-pomorskiej. W obecnych rozgrywkach punkty zbierają: Oskar Klon, Grzegorz Adamski, Oskar Chęś, Maciej Sobczyk, Igor Gabrych,  Wojciech Skiba, Oskar Lipkowski, Kamil Serafin i Mikołaj Winiecki. Jaka to była runda dla młodzieży w pierwszym zespole Chemika?
- Młodzi zawodnicy są wprowadzani stopniowo. W rundzie jesiennej zapoznali się z ligą. Z każdym meczem wyglądali coraz lepiej i pewniej. Dobre zmiany i gole wniósł wspomniany Adamski, coraz lepiej na boisku czuje się Sobczyk. Klon, który ma 15 lat, stał w naszej bramce w dziewięciu ligowych meczach, do tego wystąpił w okręgowym Pucharze Polski. Swoje szanse regularnie dostają - i co ważne wykorzystują - utalentowani: Chęś, Gabrych, Skiba, Lipkowski, Serafin i Winiecki. To czołowi zawodnicy drużyny U-19, która awansowała do ligi makroregionalnej. Wierzę, że umiejętnie pogodzimy ich jakościowe występy we wszystkich rozgrywkach.

- Jakie stawia pan cele na 2021 rok dla pierwszego zespołu, akademii oraz dla siebie?
- Cel dla pierwszego zespołu zawsze jest taki sam – gra o trzy punkty w każdym meczu. Chciałbym też, żeby trafiało do niego jak najwięcej zawodników z grup młodzieżowych. Założeniem akademii z kolei jest utrzymanie złotej gwiazdki PZPN. Moje cele są spójne z tym, o czym powiedziałem: młodzi zawodnicy w pierwszym zespole, odgrywający w nim znaczące rolę, co mogłoby ich premiować do gry w wyższych ligach, a może i w dalszej perspektywie w reprezentacji Polski. Tego szczerze im, a także sobie, życzę.